![LittleBigPlanet - playtest [test beta wersji; zapowiedź]](src/art_min_e734d.jpg)
LittleBigPlanet trochę nieoczekiwanie wyrósł na jedno z największych dział Sony na końcówkę 2008 roku. Pamiętam jak tytuł ten prezentowano po raz pierwszy blisko półtora roku temu na Game Developers Conference w San Francisco - wówczas wyglądał bardziej jak mała gra projektowana głównie z myślą o wykorzystaniu zalet PlayStation Network. Z czasem japoński gigant zauważył ogromny potencjał drzemiący w LBP i otoczył mały zespół Media Molecule opieką. Ze wspomnianym studiem developerskim zaczęły współpracować także inne wewnętrzne teamy Sony, a produkcja z Sackboyem w roli głównej rosła w siłę. Mimo wszystko do dzisiaj spory procent graczy nie widzi w tej produkcji znamion "blockbustera". Owszem, nie zapowiada się źle, ale żeby miała (jak twierdzą ludzie ze SCEA) sprzedać kolejne miliony PlayStation 3? Napiszę prosto z mostu - po sprawdzeniu wersji beta LittleBigPlanet ja nie mam wątpliwości - to będzie jeden z największych hitów tegorocznego okresu przedświątecznego.
Swoje dzieło Media Molecule opisuje trzema prostymi słowami: "play, create, share" (graj, twórz, dziel się). Rzeczywiście - to najkrótszy opis tej produkcji. Po pierwsze, można skoncentrować się na trybie Story i zaliczać poziomy przygotowane przez twórców. Po drugie, dostaniemy rozbudowany edytor, w którym bez większych problemów będzie można tworzyć własne etapy - jeśli tylko się postaracie, możecie zrobić coś nie gorszego niż levele zaprojektowane przez samego developera. Swoimi dziełami będzie można podzielić się ze społecznością graczy, którzy będą w stanie zagrać, ocenić, a także pobijać rekordy na stworzonych poziomach. Możliwości jest więc sporo.
Gwiazdą LittleBigPlanet jest Sackboy - mała, pocieszna szmaciana lalka, której nie sposób nie polubić. Po włączeniu gry to właśnie naszego milusińskiego przedstawił mi lektor i pokazał podstawy. Fajne jest to, że oprócz zwykłego poruszania się lewym analogiem, można tu jeszcze pokazywać emocje. Wychylanie joypada na boki to obracanie głowy głównego bohatera, natomiast po wciśnięciu dwóch spustów (L2 i R2), analogowe gałki służą do ruszania rękoma. Oprócz tego wciskając strzałki "krzyżaka" można pokazywać swoje odczucia. "Góra" to zadowolenie, natomiast ponowne wciśnięcie tego przycisku owocuje radością i wywaleniem jęzora (nie sposób się nie uśmiechnąć patrząc na takiego Sackboya). "Dół" to smutek, natomiast "lewo" i "prawo" to złość i strach. Nie ma żadnego nakazu wyrażania emocji, ale możecie być pewni, że nie będziecie ich sobie oszczędzać podczas wspólnego przechodzenia gry z przyjaciółmi (można grać do 4 osób naraz, ale o tym za chwilę).
Na początku pacynka jest goła, to znaczy nie ma na sobie żadnych ubranek, toteż przydałoby się ją jakoś ozdobić. Aby to zrobić, trzeba na początek wcisnąć "kwadrat" - otworzy się wówczas małe podręczne menu, w którym jedną z możliwości jest właśnie dostosowywanie postaci do własnych upodobań. Możliwości nie miałem zbyt wiele, bo dodatkowe stroje i dodatki zbiera się z czasem. Dwie pary spodenek, możliwość założenia okularów, czy wąsy to komponenty podstawowe, ale musiały wystarczyć. Ruszyłem więc przed siebie i z przyjemnością obserwowałem jak twórcy przedstawili sami siebie w pierwszym, zapoznawczym poziomie.
Po przejściu tego wstępu wylądowałem w czymś na kształt bazy wypadowej. Sackboy siedzi sobie w małym pomieszczeniu, a za centrum dowodzenia robi... joypad do PS3. To właśnie nim manewrując można przemieszczać się do kolejnych planet i zadań. No właśnie, w końcu tytuł zobowiązuje. Do wyboru są trzy planety. Jedna to kula ziemska, na której zostały umieszczone poziomy przygotowane przez twórców, druga to księżyc z pustymi slotami na stworzone przez siebie poziomy (tutaj też można wejść do edytora i spróbować zbudować jakiś własny level) lub pobrane z sieci, natomiast trzecia służy do magazynowania własnych projektów, więc z początku świeci pustkami. Oprócz tego mogłem jeszcze zajrzeć do lokacji zaprojektowanych przez innych graczy i przetestować utworzone przez nich etapy.